Elle (czerwiec 2008)
Elle, czerwiec 2008
Nowa płyta Madonna nosi tytuł „Hard Candy”. Czyli landrynka. Bo wokalistka, która w tym roku skończy 50 lat, przypomina kolorowy, twardy cukierek. W środku sama słodycz, ale można na nim połamać zęby.

Lubię rządzić chłopakami!
Simon Doonan, brytyjski dziennikarz Elle, z okazji premiery „Hard Candy” przeprowadził w Los Angeles ekskluzywną rozmowę z gwiazdą. Został przyjęty przez Madonnę w jej rezydencji. To rzadkość, bo artystka niechętnie wpuszcza dziennikarzy do domu. Podczas wywiadu zaprezentowała się skromnie – w beżach i stonowanych brązach.
Elle: Wyglądasz świetnie! Porozmawiajmy o Twoim stroju. Chcę detali.
Madonna: Buty to Miu Miu. Bluzka jest od Diane von Furstenberg. Kardigan pochodzi z mojej kolekcji dla H&M. Majtki? Nie pamiętam, bo zawsze wycinam z nich metki. Spodnie są z River Island, ulubionego sklepu Loli (Lourdes) na Oxford Street. Jak widzisz, mam dziś na sobie miks z górnej i dolnej półki.
Elle: Robisz zakupy incognito?
M: Lola lubi ze mną chodzić po sklepach. Ale wszyscy w Londynie wiedzą, że zakładam bejsbolówkę. Niestety, nigdy nie jestem incognito.
Elle: Jakie są relacje między trojgiem Twoich dzieci?
Najstarsza Lola lubi rządzić chłopakami, całkiem jak w jej wieku. Żywi macierzyńskie uczucia do Davida, który jest naszym oczkiem w głowie. Z siedmioletnim Rocco głównie rywalizuje, ale on zaczyna się jej przeciwstawiać. Kiedy nikt nie patrzy, obydwoje zaszywają się na kanapie i przytulają do siebie. To najbliższy rodzaj miłości.
Elle: Kto trzyma dyscyplinę w rodzinie – Ty czy Guy?
M: Och, zdecydowanie ja. Guy jest bardzo miękki i pobłażliwy w stosunku do naszych dzieci.
Elle: Kiedy ostatnio byliście na wspólnych wakacjach?
M: Spędzaliśmy rodzinne Boże Narodzenie i Indiach. Naprawdę odpoczęliśmy.
Elle: A jakie jest ulubione hobby Twojego męża?
M: Dżiu-dżitsu. Ja tego nie pojmuję: dorośli mężczyźni rzucają się nawzajem o ziemię. Ale on to kocha.
Elle: O czym rozmawiacie w łóżku?
M: To nie twoja sprawa! (Oczy Madge chmurnieją, kiedy wypytuję ją o męża).
Elle: Dlaczego tak zdolna artystka jak Amy Winehouse pokryła swoje ciało tatuażami i spotyka się z osobą, która siedzi w więzieniu? Czy nie możesz jej przekazać trochę mądrości płynącej z kabały?
M: Sam ją zapytaj. Jeśli nie jest gotowa, to kabała niewiele jej pomoże. Ona ma talent, ale nie śledzę jej przygód. Nie czytam bulwarówek.
Elle: Czy nie cieszy Cię to, że stałaś się sławna, zanim nadeszła era autodestrukcji, odwyku i „świecenia” kroczem?
M: Zaczęłam karierę w czasach ekspansji punków. Wiele się wtedy działo, ale skandale rzadko trafiały na okładki gazet. Nowa hollywoodzka generacja nie jest w ogóle punk-rockowa. Są burżuazyjni. Nadszedł czas, by rozpocząć coś nowego.
Elle: Spędziłaś wiele lat, próbując zwrócić na siebie uwagę własnego ojca. Co najbardziej szokującego powiedziałaś, żeby nim wstrząsnąć?
M: „Wybacz, ale nie zamierzam pójść więcej do kościoła”.
Elle: W amerykańskich wyborach prezydenckich oficjalnie poparłaś Hilary Clinton. A Twój ojciec będzie głosować na republikanina McCaina.
M: Staram się nie dyskutować z nim o polityce. Bardzo się pod tym względem różnimy.
Elle: Co obecnie czytasz?
M: Na zmianę „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Mario Vargasa Llosy i „Złodziejkę książek” Markusa Zusaka.
Elle: A czego słuchasz?
M: Kiedy ćwiczę, słucham Britney, Kylie, Rihanny, Nelly Furtado – królowych wszystkich sal tanecznych. Kiedy nie ćwiczę, są to przeważnie soundtracki filmów Almodóvara. Uwielbiam Nino Rotę i muzyków, którzy stworzyli ścieżkę dźwiękową do tureckiego filmu „Hamam” Ferzana Ozpeteka.
Elle: 16 sierpnia skończysz 50 lat. Jesteś wściekła, smutna, zadowolona czy czegoś się obawiasz?
M: Nie myślałam o tym. (Może jestem niespełna rozumu fanem, który zażył LSD, ale wierzę jej. Madge ma na głowie inne pilne sprawy, którymi musi się zająć. I skoro wygląda na dobrze zachowaną 38-latkę, to dlaczego miałaby planować uroczystości obchodów swojego półwiecza?).
Elle: Andy Warhol powiedział: „Jeśli nie możesz przekonać samego siebie, że wyglądasz wspaniale, to odpuść sobie problemy związane z myśleniem o tym”. Czy miałaś kiedyś pokusę, żeby skapitulować przed modelującą bielizną oraz ciastem czekoladowym?
M: Noszenie takiej bielizny bardzo pomaga, także kobietom i dobrej figurze. Poza tym uwielbiam ciasto czekoladowe. A tak na marginesie, to Andy Warhol obsesyjnie dbał o wygląd. Dlatego nosił te słynne peruki ze zwisającą grzywką.
Elle: Porozmawiajmy o Twojej najnowszej płycie. Słuchałem jej przez kilka godzin w samolocie.
M: Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
Elle: Uwielbiam „Dance 2Night” i „4 Minutes”. Ale najlepsza według mnie jest „Give It 2 Me”. Kiedy ją słyszę, widzę siebie w jakiejś dzikiej, starej szkole aerobiku.
M: I o to właśnie chodziło!
Elle: Nie znam procesu powstawania płyty. Czy to jest śmiertelnie męczące, czy raczej zabawne?
M: Czasem utkniesz w jednym miejscu, i to jest agonia. A dzień później świetny kawałek piszesz w kwadrans. To jest jak przypływ. Kiedy zaczynasz przesadnie kombinować, masz problem.
Elle: Czy któraś z nowych piosenek jest autobiograficzna?
M: Jeśli jest – to nieświadomie lub nie wprost. Kiedy piszę, zapożyczam coś z mego życia, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Dopiero później to do mnie dociera.
Elle: Twój film dokumentalny o tragedii sierot w Malawi „I Am Because We Are” jest jednym z najbardziej przerażających, jakie kiedykolwiek oglądałem. Czy taka była intencja?
M: Uwierz mi, zebrałam niezwykle poruszający materiał. Ale myślę, że film kończy się odrobiną nadziei.
Elle: Czy ludzie stamtąd nie dziwili się, że byłaś ubrana skromnie i zwyczajnie? Dlaczego nie dać im Madonny w cekinowych gorsetach?
M: Żartujesz?! Oni nie zaprzątają sobie głowy drobiazgami. Kiedy pierwszy raz tam pojechałam, nie mieli pojęcia, kim jestem.
Elle: Ile pieniędzy zebrałaś do tej pory na cele charytatywne?
M: Około 5,5 miliona dolarów.
Elle: Nieźle! Co jeszcze zamierzasz zrobić dla Afryki?
M: Kupuję tam ziemię. Czekam na pozwolenie wybudowania szkoły dla dziewcząt. Mam nadzieję, że kobiety odegrają wielką rolę w przyszłości i odrodzeniu Malawi.
Elle: Jak czytelnicy Elle mogą się włączyć w tę akcję?
M: Wejdźcie na stronę www.iambecauseweare.com. Zbieramy środki na fundusz szkolny i pieniądze dla dzieci wymagających szczególnej troski. Jest jeszcze wiele do zrobienia!
pisał: Psychol_M



